
Rok wydania: 2008
Zespół tworzą:
Muzyka: Jakub Czerwiński
Słowa i śpiew: Małgorzata Dziemitko-Gwiazdowska
Debiutancka płyta Margareds’ to niesamowicie trudne do opisania zjawisko. Gdy popłyną z niej pierwsze dźwięki poczujesz niesamowitą dawkę estetycznej elegancji, która spowoduje że niezależnie od tego jak rozwinie się sytuacja, cierpliwie będziesz słuchał do końca. I dobrze, jest to bowiem klucz do odkrycia czym tak naprawdę jest muzyka ‘margaretek’.
Dlaczego warto rzetelnie podejść do zawartości tejże płyty? Dlatego, że to 13 starannie dopieszczonych utworów. Ktoś, kto podchodzi do muzyki oczekując tylko i wyłącznie natychmiastowego wzrostu zawartości dopominy w organizmie, zawiedzie się. Strukturalnie cała płyta podtrzymana jest na podobnym poziomie ekspresji. Nie usłyszymy tu nagłych zmian tempa, rozwinięć które są zauważalne jak ciemna plama na białej kartce. Tu wszystko co najsmaczniejsze jest ukryte w zakamarkach. Poszczególne instrumenty, ścieżki dźwiękowe nie są ze sobą zwarte jak to zazwyczaj bywa. Przenikają się, plotą warkocze, jakby chciały się spodobać, jakby każdy z nich chciał być faworytem. A obiektem ich westchnień wcale bezpośrednio nie jest słuchacz, a Goosia, wokalistka zespołu. To niesamowity głos, niesamowite pomysły, piękne i dojrzałe teksty. To w głównej mierze jej linie wokalne decydują o tym jaka jest budowa konkretnego utworu. To jej głos jest nośnikiem uczuć, które są zdefiniowane przez wszechogarniające, pojawiające się ze wszystkich stron odgłosy syntezatora, niski bas, inspirujące odgłosy saksofonu i gitary. Mimo, iż Margareds’ to twór oryginalny i niepowtarzalny, to jednak nie da się zauważyć, iż swoją twórczość opiera na silnych fundamentach. Słychać tu wiele ciekawych inspiracji. Po stronie instrumentalnej na myśl przychodzą do głowy skojarzenia takie jak Paradise Lost (z czasów Host), Depeche Mode, Mazzy Star ale też Massive Attack czy Goldfrapp. Goosia, czasem brzmi jak Tori Amos, czasem jak Elizabeth Fraser i na pewno każdy znalazł by jeszcze kilka nazwisk, ale z pewnością to jak śpiewa, brzmi charyzmatycznie i wzruszająco.
Płyta Margareds’, to ponad godzina szykownej podróży w stronę tajemniczego spokoju, świata wyrafinowanego smaku, przyszłości. Uniwersalna, ambitna muzyka pełna zakamuflowanych niespodzianek. To książka, do której co jakiś czas wracasz, na której opierasz swój światopogląd.
Autor tekstu: Wojtek Trempała
1. komentuje produkt "Margareds’ - Kingdom of Patience" (2008-02-19)
Bardzo, bardzo piękna płyta :) Podobieństwo do GDS to chyba mówi samo za siebie, że będzie ciekawie
2. komentuje produkt "Margareds’ - Kingdom of Patience" (2008-02-19)
Bardzo, bardzo piękna płyta :) Podobieństwo do GDS to chyba mówi samo za siebie, że będzie ciekawie
3. komentuje produkt "Margareds’ - Kingdom of Patience" (2008-02-19)
Bardzo, bardzo piękna płyta :) Podobieństwo do GDS to chyba mówi samo za siebie, że będzie ciekawie
4. komentuje produkt "Margareds’ - Kingdom of Patience" (2008-02-07)
Swietnie wykonana plyta chociaz zauwazam tutaj podobienstwo do George Dorn Screams!! ;) i miło ze zespoły sobie pomagają ;] ot co
5. komentuje produkt "Margareds’ - Kingdom of Patience" (2008-02-04)
star and sky - czemu nie ma tego utworu ? :(